Koniec taniej siły roboczej w Azji?

Azjaci żądają podniesienia wynagrodzeń dla pracowników zagranicznych koncernów. Płace minimalne lub ich podwyżki wprowadziły już takie kraje jak Malezja czy Chiny. Wszystko z obawy przed rozruchami.

Wygląda na to, że kończy się era taniej siły roboczej w krajach azjatyckich. Wzmagają się niepokoje społeczne, które powodują, że rządy poszczególnych państw naciskają na koncerny zatrudniające Azjatów, żeby zwiększyły wynagrodzenia.

azja

Część firm przystała na takie naciski i rzeczywiście podniosła wynagrodzenia, ale niektóre, takie jak New York & Co. zaczęła już zabierać z Azji swoje zakłady produkcyjne. Rządy Chin, Malezji i Tajlandii oraz Indonezji albo już wprowadziły płace minimalne, albo je podniosły, albo dopiero mają w planach takie posunięcie.

Przyczyną są narastające niepokoje w społeczeństwie, które mogą skończyć się podobnymi rozruchami jak na Bliskim Wschodzie. Znacząco wzrosła też presja na podwyżki w krajach Południowo-Wschodniej Azji, gdzie jeszcze niedawno koszty produkcji pozostawały najniższe. W ostatnim czasie w pewnych regionach Indonezji pracownikom udało się wynegocjować aż 40 proc. podwyżki płac.

Taki sam cel mają też pracownicy w Kambodży czy Bangladeszu. Choć z pewnością nie są to dobre wieści dla producentów takich marek jak Nike czy Adidas, to jednak walka o wyższe wynagrodzenia ma swoje dobre strony. Władze tych państw liczą na to, że więcej pieniędzy w kieszeni obywatela przełoży się na polepszenie kondycji gospodarczej kraju.